• Zobacz więcej

Październik 2012

okladka1210Józef Halko - Zawóz
Z sołtysem Józefem Halko umawiam się w środku lata w sobotnie popołudnie na podwieczorek „pod gruszą" w jego rodzinnej wsi Zawóz w sercu Bieszczad. Zawóz oznacza miejsce, gdzie „zwiózł się" stok góry i powstało osuwisko. Filiżanki herbaty podane przez żonę Barbarę, która od ponad trzech dziesięcioleci wspiera pana Józefa w sołeckiej pracy, i już możemy rozmawiać o historii tego miejsca, życiu mieszkańców i planach sołtysa związanych z przyszłością rodzinnej miejscowości.

Zanim jednak docieram krętą górską drogą do „sołtysówki", naprzeciwko pięknego kościoła spotykam dwie przemiłe panie, które zapraszają do siebie na chwilę rozmowy, bo przecież przy płocie rozmawiać nie wypada. To Wanda Paszkowska i Maria Wronowska, mieszkanki Zawozu, uroczo położonej wioski w dolinie Solinki nad spiętrzonymi wodami Zalewu Solińskiego, z trzech stron ją oblewającymi. Obie świetnie znają Józefa Halko. Od 45 lat wybierają go na sołtysa tego niewielkiego sołectwa liczącego około dwustu mieszkańców, bo jak same podkreślają, on jest najlepszy. Stąd pochodzi, zna wszystkich, także nowych przybyszów z miasta, którzy w okolicy kupują działki letniskowe i budują wakacyjne domy. A przybywają w ten zakątek ludzie z Warszawy, Rzeszowa, Krakowa, z podkarpackich miasteczek, by odpocząć od zgiełku wielkiego miasta i codziennej małomiasteczkowej egzystencji.

Zawóz to wieś niezwyczajna, pierwsza historyczna wzmianka o istnieniu wołoskich Olchowyecz w dobrach szlacheckich Matiasza Bala z Hoczwi, kasztelana sanockiego, pochodzi z 1498 roku. W rejestrach podatkowych z 1530 roku Zawóz po raz pierwszy występuje pod swoją nazwą jako wieś wołoska z trzema dworami i młynem, ale już w sześć lat później kolejna wzmianka donosi, że we wsi jest sołtys. Lata II wojny światowej i tuż po jej zakończeniu były szczególnie trudne dla mieszkańców Bieszczad, jeszcze długo grasowały na tych ziemiach bandy UPA pustosząc kolejne wsie, mordując ludność i grabiąc dobytek. Mieszkających tu Rusinów w większości wysiedlono w 1946 roku na wschód do Ukraińskiej SRR, a pozostałych rok później – na ziemie odzyskane.

Dzisiejszy Zawóz ma kościół rzymsko-katolicki, nową szkołę i przedszkole, tylko dzieci coraz mniej się tu rodzi. Jest wsią typowo letniskową i agroturystyczną, ale także rolniczą, ponieważ hoduje się tu wysokiej klasy bydło mleczne, trzodę chlewną, drób i konie pod wierzch. Józef Halko sołtysuje Zawozowi od 1966 roku. I to o nim pięknie mówi Eugeniusz Urbaniak, prezes Bieszczadzkiego Stowarzyszenia Sołtysów, że: „Józef jest człowiekiem skromnym, nie dbającym o laury czy zaszczyty. W codziennej służbie w sołectwie kieruje się dobrem swojej społeczności, cieszy się ogromnym zaufaniem, a ludzie darzą go szacunkiem".

– W swoich zamierzeniach jest szalenie konsekwentny, jego determinacja jest godna podziwu, potrafi wokół siebie zjednywać grono społeczników, którzy mu pomagają w pracy –zapewnia Eugeniusz Urbaniak.

Śmiało można powiedzieć, że wraz z kolejnymi dziesięcioleciami sołeckiej służby pana Józefa, zmieniało się na lepsze oblicze jego rodzinnej wioski. W 1997 roku dzięki zaangażowaniu sołtysa i mieszkańców oddano nowo zbudowaną szkołę podstawową. Wcześniej, bo w latach 70. ubiegłego stulecia, z inicjatywy Józefa Halko, który był wówczas przewodniczącym Społecznego Komitetu Budowy Kościoła, wybudowano nowy murowany kościół, urządzono cmentarz. Wyasfaltowano 3 km dróg biegnących przez wieś, drogę do cmentarza i dojazdowe do pól o długości 2 km, zainstalowano nowe oświetlenie uliczne, wybudowano wodociąg wiejski i studnię głębinową zasilające w wodę wszystkie budynki w sołectwie. W najbliższych planach jest budowa oczyszczalni ścieków.

– Miałem 24 lata, gdy zostałem sołtysem, byłem rolnikiem na trzyhektarowym gospodarstwie; u nas największe miały po dziesięć hektarów – snuje swą opowieść Józef Halko, dziś już na emeryturze. – A dlaczego wciąż mnie sąsiedzi wybierają? Przez kilka kadencji właściwie nie miałem kontrkandydata na sołecki stołek. Tyle się wtedy we wsi działo... Trzeba było budować drogi, zakładać kanalizację, starać się o telefony. Rodzice naciskali, żeby wybudować dla dzieciaków szkołę. To w dwa lata wybudowaliśmy ją czynem społecznym. Gdy chciałem z tej funkcji zrezygnować, nie walczyć o następną kadencję, wtedy przychodzili rolnicy i mówili: musisz kandydować! A mnie nie wypadało odmawiać, zwłaszcza, że polubiłem tę „robotę", bo widziałem z roku na rok, że w Zawozie żyje się coraz wygodniej. Ale za trzy lata, już kandydować nie będę, są młodsi ode mnie, ja już swoje zrobiłem.

Od dwóch lat w gminie Solina funkcjonuje fundusz sołecki. Sołtys Halko jest zadowolony, że sołectwo dysponuje własnymi pieniędzmi i sami mieszkańcy decydują, na co je wydać. Nie jest to wysoka kwota, około 16 tys. zł, ale można ją rozsądnie przeznaczyć na potrzeby wsi.

– Z funduszu zakupiliśmy nowe stroje dla pań z KGW (założonego trzy lata temu za namową sołtysa), bo prężnie działa, reprezentuje sołectwo Zawóz i gminę Solina na różnych imprezach, na przykład na targach Agrobieszczady w Lesku. Panie pomagają w organizacji dożynek wiejskich, Dnia Kobiet i Dnia Dziecka; organizują spotkania opłatkowe i wiejskie „sylwestry" – mówi Józef Halko.

Najczęściej jednak pieniądze z funduszu sołeckiego mieszkańcy przeznaczają na poprawę estetyki sołectwa, które aspiruje do bycia wsią turystyczną, czyszczą i wykaszają przydrożne rowy, pielęgnują boisko (przywożą czysty piasek), na którym rozgrywane są mecze siatkówki plażowej. Dbają o wygląd wioski zachęcając tym samym przybyszów z innych regionów kraju do kupowania działek pod budownictwo letniskowe. Również rdzenni mieszkańcy Zawozu budują domki weekendowe na wynajem dla turystów, jest już ich ponad setka we wsi.

– Gdy przejmowałem sołectwo w latach sześćdziesiątych, wtedy było tu 27 numerów – wspomina pan Józef. – Wkrótce też kilkanaście rodzin wysiedlono, ponieważ zapadła decyzja o budowie zapory w Solinie. Jednego domu nie było pod blachą, wszystko pod strzechą, drewniane nie murowane. A dziś jest nowych 245 domów!

Za swoją długoletnią działalność społeczną Józef Halko został odznaczony wieloma medalami resortowymi i odznakami, m.in. „Zasłużony Bieszczadom" i „Zasłużony dla Rolnictwa". Zaś kapituła konkursu „Sołtys Roku 2011" wyróżniła pana Józefa nie tylko ze względu na to, że od tak dawna pełni funkcję sołtysa w swojej wiosce, lecz również za to, że od ponad 45 lat aktywnie i ofiarnie działa na rzecz swojej wspólnoty, aby w Zawozie żyło się ludziom lepiej i ciekawiej.

Grażyna Szady

  • soltysmiesiaca49
  • soltysmiesiaca50
  • soltysmiesiaca51
  • soltysmiesiaca52
  • soltysmiesiaca53
  • soltysmiesiaca54

Fot. Agnieszka Kaniewska

Gazeta Sołecka, Nr 10(238), str. 6-7, 19.