gits2

Sądy w sukurs sołtysom-radnym

Drukuj
 tt141a
 
W przytłaczającej większości rad gmin znajduje się dwóch, trzech, a nawet kilku radnych, którzy jednocześnie są sołtysami.
Z przepisów ustawowych (art. 25 ust. 4 ustawy o samorządzie gminnym) wynika, że diety należą się obligatoryjnie radnym gminnym za wykonywanie funkcji radnego. A sołtysom (i przewodniczącym osiedli) diety za wykonywanie funkcji sołtysa (bądź przewodniczącego osiedla) należą się wtedy, gdy rada gminy skorzysta z upoważnienia ustawowego (zawartego w art. 37b ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym) i uchwali zasady na jakich im one przysługują. Bo rada ma tu swobodę i zgodnie z przepisami ustawowymi może, ale nie musi, postanowić, że sołtysom należą się diety. Jeśli jednak rada gminy zadecyduje, że diety im się należą, to wtedy nie może osobie wykonującej jednocześnie oba mandaty ograniczyć prawa do pobierania obu diet w podjętej uchwale i ustanowić, że się należy jedna z nich (choćby była podwyższona). Musi wtedy wypłacać obie diety.
To teoria! A praktyka? Co prawda w przytłaczającej większości gmin ich rady skorzystały z możliwości, którą daje art. 37b ust. 1 i zadecydowały, że będą diety dla sołtysów. Ale w większości gmin sołtys pełniący też funkcję radnego dostaje diety tylko za pełnienie mandatu radnego. Z czego to wynika? Z wadliwej konstrukcji uchwały rady gminy w sprawie zasad, na jakich przysługują diety dla sołtysów. A mianowicie przeważnie rada gminy uchwala, że sołtysowi dieta należy się za udział w sesji rady gminy, czyli identycznie za to samo co radnemu gminnemu (a nie za wykonywanie mandatu sołtysa). Wtedy powstaje problem, bo należałoby osobom wykonującym dwa mandaty jednocześnie płacić dwa razy za to samo, tj. dwie diety za udział w jednej sesji rady gminy. Niektóre rady gmin próbują więc naprawić błąd, które same sprowokowały wadliwą konstrukcją uchwały i... brną dalej w grząskim gruncie zamiast z niego wyjść.
A mianowicie wprowadzają do uchwały kolejny przepis, że osobom wykonującym jednocześnie dwa mandaty czyli radnego i sołtysa należy się jedna dieta do wyboru, albo jedna wyższa dieta w takiej to a takiej wysokości.
Przeważnie jednak rady gmin nie uchwalają takich zastrzeżeń, tylko po prostu w kasie gminy sołtysowi-radnemu każe się wybierać jedną dietę z dwóch. I na ogół wybiera on dietę radnego, bo jest z reguły dużo wyższa niż dieta sołtysa.
Zarówno jedno jak i drugie postępowanie gminy nie jest właściwe. Dlaczego gmina nie powinna ustanawiać zasady, że dieta należy się sołtysowi „za udział w sesji rady gminy"? Po pierwsze dlatego, że narusza to przepis ustawowy art. 37a ust 1. Z treści pierwszego zdania tego art. wynika bowiem, że sołtys może uczestniczyć w sesji rady gminy, ale nie musi. Ma więc uprawnienie uczestniczenia w pracach rady gminy, ale nie obowiązek:
„Przewodniczący organu wykonawczego jednostki pomocniczej może uczestniczyć w pracach rady gminy na zasadach określonych w statucie gminy, bez prawa udziału w głosowaniu...".
Jeśli więc rada gminy uchwali, że dieta sołtysowi przysługuje „za udział w sesji", to narzuca mu obowiązkowy udział w sesjach, często jeszcze pod rygorem niewypłacenia diety za nieobecność. Narzucanie zaś obowiązku uczestnictwa przez sołtysa w sesji to niedozwolona modyfikacja ustawy aktem prawa miejscowego, a więc aktem niższego rzędu niż ustawa.
Wskazuje na to nie tylko treść ww. przepisu ustawowego, ale też wyrok WSA we Wrocławiu z dnia 9 marca 2010 r. (sygnatura III SA/Wr 857/09), który zapadł w sprawie statutu sołectwa D. uchwalonego przez radę miejską w S. Kilka przepisów w tym statucie zostało zaskarżonych przez wojewodę (który jako organ nadzoru nad gminami ma obowiązek badać zgodność uchwał gmin z obowiązującym prawem). I wojewoda dolnośląski m.in. stwierdził, że niezgodny z art. 37a ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym jest przepis § 23 statutu sołectwa D., w którym rada miejska S. nałożyła na sołtysa D. obowiązek udziału w sesjach rady miejskiej. Sąd podzielił zdanie wojewody i stwierdził w uzasadnieniu wyroku, że ów przepis w statucie sołectwa:
„narusza art. 37a zdanie pierwsze ustawy o samorządzie gminnym, według którego przewodniczący organu wykonawczego jednostki pomocniczej może uczestniczyć w pracach rady gminy na zasadach określonych w statucie gminy, bez prawa udziału w głosowaniu, co oznacza, że ustawodawca ani nie obciążył sołtysa takim obowiązkiem, ani nie stworzył radzie gminy podstawyprawnej do przekształcenia ustawowego uprawnienia sołtysa w obowiązek, który miałby wynikać z uchwały organu stanowiącego jednostki samorządu terytorialnego".
Po drugie ustalenie prawa sołtysów do pobierania diet „za udział w sesji rady gminy" nie jest prawidłowe z punktu widzenia praktycznego. Bo wtedy powstają dylematy czy można czy nie można płacić dwa razy za to samo. W istocie
nie można. Rada gminy powinna więc po prostu zmienić treść uchwały w sprawie diet dla sołtysów i usunąć z niej fragment, że dieta sołtysowi należy się „za udział w sesji rady gminy". Wtedy nie będzie takich dylematów. Sprawa diet za wykonywanie mandatu radnego i mandatu sołtysa doczekała się kilka lat temu opinii wojewody podkarpackiego, z której wynika, że sołtysowi jednocześnie pełniącemu mandat radnego należą się obie diety. Była to odpowiedź na wniosek sołtysa K. Mikołajczyka z gminy R. na Podkarpaciu, który najpierw zwrócił się do swojej rady gminy o wypłacenie zaległych diet z tytułu pełnienia mandatu sołtysa. Ale otrzymał na piśmie odmowę przewodniczącego rady gminy. W związku z tym sołtys w terminie miesiąca od daty otrzymania odmowy skierował za pośrednictwem wójta gminy R. do wojewody podkarpackiego wniosek o uchylenie tej odmowy.
Wojewoda podkarpacki podzielił zdanie sołtysa; w piśmie (sygn. P.II.1410.3.2011) stwierdzając m.in.: „(...) ustawa o samorządzie gminnym zawiera dwie autonomiczne podstawy prawne do przyznania diety dwóm niezależnym podmiotom:
radnym i sołtysom. (...) W niniejszej sprawie w oparciu o przytoczone uregulowania rada gminy ustaliła jedynie sposób poboru diety za udział w posiedzeniu sesji rady gminy (...) Zdaniem organu nadzoru (...) oznacza to, że osoba będąca jednocześnie radnym i sołtysem winna otrzymywać dwie niezależne diety z uwagi na pełnienie dwóch odmiennych funkcji społecznych, a ograniczenie prawa do tego musi posiadać wyraźne unormowanie w obowiązujących przepisach prawa. Z tego też powodu osoba pełniąca równocześnie obie te funkcje winna otrzymywać dwie niezależne diety".
Gmina jednak nie uwzględniła opinii wojewody, a powinna, ponieważ sołtys wtedy zwrócił się do Sądu Okręgowego w K. o nakazanie gminie wypłaty. I zapadł wyrok sądowy nakazujący gminie R. wypłacenie zaległych diet. Tyle że był to wyrok Sądu Okręgowego, a nie Sądu Administracyjnego (właściwego do rozstrzygania w kwestiach z zakresu administracji publicznej) i nie wszystkie rady gmin w związku z tym nim się przejęły. Nie wszyscy wojewodowie podzielali też zdanie wojewody podkarpackiego.
Teraz jednak z pewnością to się zmieni. Bowiem w sukurs sołtysom pełniącym też funkcje radnych przyszedł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie. W dniu 21 sierpnia 2013 roku sąd ten wydał wyrok (sygn. II SA/Rz 496/13) potwierdzający prawo osób wykonujących mandaty sołtysa i radnego jednocześnie do obu diet z obu tych tytułów prawnych.
Wyrok ten już się uprawomocnił. Sołtysi pełniący też funkcję radnych, którym gmina nie wypłaca jednej z diet będą mogli więc powoływać się na ten wyrok (pamiętając przy tym, że roszczenia przedawniają się po upływie lat 10). Wyrok WSA
w Rzeszowie zapadł po rozpatrzeniu skargi Zbigniewa Kwiatkowskiego, sołtysa Humnisk i Jana Bąka sołtysa Przysietnicy w gminie Brzozów, jednocześnie pełniących funkcję radnych gminnych, którzy stwierdzili, że uchwała Rady Miejskiej
podjęta w marcu 2013 r. w Brzozowie, którą rada postanowiła, że osobie pełniącej obie te funkcje należy się jedna dieta (a nie dwie z tytułu pełnienia obu funkcji) narusza ich prawa. Sąd podzielił ich zdanie, że nie ma podstawy prawnej umożliwiającej pozbawienie jednej z diet osobę pełniącą zarazem funkcję radnego i funkcję sołtysa i uchylił uchwalę Rady Gminy w Brzozowie (więcej na temat tego wyroku w tekście Pawła Pucha w rubryce „Orzeczenie, wyjaśnienie".

Joanna Iwanicka